Szukaj
SAN SEBASTIÁN i Balenciaga: miasto, które ukształtowało sposób, w jaki ubiera się świat.
- 1 sie
- 6 minut(y) czytania

W ten sposób narodził się San Sebastián. To miasto o tak skoncentrowanym pięknie – zatoka La Concha, wąskie uliczki starówki, majestat Paseo z czasów Belle Époque – że wędruje się po nim lekko oszołomionym, niepewnym, czy to, co się widzi, jest prawdziwe, czy też jest wytworem nadpobudliwej wyobraźni. Jest prawdziwe. I to coś znacznie więcej niż tylko jego reputacja.
Co więcej, według wszystkich ekspertów, to najlepsze miasto gastronomiczne na świecie w przeliczeniu na mieszkańca. Żadne inne miejsce nie skupia tylu gwiazdek Michelin, tylu rzemieślniczych producentów i tak wielkiej pasji kulinarnej na tak małym obszarze. Jedzenie tutaj to nie tylko przyjemność; to edukacja, medytacja, forma oddania.
Niektóre miasta oferują światu wyjątkową kuchnię, wspaniałą architekturę lub literaturę wysokiej jakości. San Sebastián – i niewielkie miasteczko Getaria, oddalone zaledwie o dwadzieścia minut drogi wzdłuż wybrzeża – dały światu najważniejszego projektanta haute couture XX wieku. Niniejszy artykuł zgłębia to dziedzictwo: jak się przejawia, gdzie się znajduje i dlaczego, jeśli interesujesz się modą, ten zakątek północnej Hiszpanii zasługuje na miejsce na Twojej liście.
Cristóbal Balenciaga: architekt mody
Aby zrozumieć znaczenie tej podróży, konieczne jest zrozumienie, co Balenciaga naprawdę osiągnął; nie to, co marka robi teraz, ale to, co on sam robił w latach 1937–1968 w domu mody haute couture przy 10 Avenue George V w Paryżu. Nie tylko tworzył piękne ubrania. Wynalazł nowe sposoby łączenia ubrań z ciałem. Płaszcz-kokon. Spódnica-bufor. Sylwetka lalki. Sukienka-worek. Kształty, których nigdy wcześniej nie widziano, a które na zawsze zmieniły język mody.

Christian Dior nazwał go „mistrzem nas wszystkich”. Coco Chanel określiła go mianem „jedynego projektanta mody w najczystszym tego słowa znaczeniu”. Hubert de Givenchy pracował dla niego i mówił, że to doświadczenie było jak otrzymywanie boskich wskazówek. To nie są błahe stwierdzenia. To konsensus świata mody, powtarzany od dziesięcioleci przez tych, którzy najlepiej znają temat.

Urodził się w 1895 roku w Getarii jako syn krawcowej. Był samoukiem, studiując stroje markizy Casa Torres, lokalnej arystokratki, która została jego pierwszą patronką. Otworzył swój pierwszy warsztat w San Sebastián w 1919 roku. Wojna domowa w Hiszpanii zmusiła go do przeprowadzki do Paryża. Nigdy nie zapomniał o swoim pochodzeniu ani o baskijskich cechach, które go ukształtowały: rygorze, odrzuceniu zbędnych zdobień i przekonaniu, że forma jest esencją prawdy.
On nie ubierał kobiet. On je uwalniał.
Podczas gdy inni krawcy ściągali, gorseciowali i ograniczali, Balenciaga wyzwalał. Jego ubrania lekko odsuwały się od ciała: tworzyły architekturę, która poruszała się wraz z ciałem, zamiast wymagać, by to ono się poruszało. Linia talii znikała, była sugerowana lub umieszczana tam, gdzie nikt wcześniej jej nie umieścił. Rękawy były krojone w jednym kawałku ze stanikiem, eliminując szew na ramionach, który wszyscy inni krawcy uznawali za nieunikniony. Pracował z wełną, jedwabnym gazarem, otomaną, gipiurą: zawsze tkaniną, która zachowywała kształt, która tworzyła wyobrażoną przez niego objętość. Noszenie haute couture Balenciagi było ucieleśnieniem wizji. Nie ego projektanta, ale jego rozumienia tego, jaka może być kobieta, gdy ubranie naprawdę jej służy.
MUZEUM CRISTÓBALA BALENCIAGI · GETARIA
Muzeum, które zmieniło moje spojrzenie na modę.
Muzeum Cristóbala Balenciagi w Getarii nie jest muzeum mody w konwencjonalnym sensie. To przekonujący, nieskazitelny i niezbity argument na rzecz tezy, że Balenciaga był największym projektantem haute couture XX wieku. Sam budynek, zaprojektowany przez Juliena De Smedta, to cud: współczesna konstrukcja, która otacza XVI-wieczny Pałac Aldamar z szacunkiem graniczącym z dialogiem. Wewnątrz kolekcja obejmuje dekady pracy z niemal architektoniczną precyzją. Sylwetki. Konstrukcja. Pojmowanie ludzkiego ciała nie jako czegoś danego, ale jako materiału do interpretacji. Są suknie, które zapierają dech w piersiach. Stoisz przed nimi i rozumiesz, po raz pierwszy, a może po raz setny, dlaczego pewne imiona przetrwały. Pojechałabym do Getarii tylko dla tego muzeum. Fakt, że miasto to jest również jednym z najpiękniejszych na wybrzeżu Kantabryjskim, to po prostu dodatkowy bonus.

La Concha – nadmorska promenada
Zawsze zaczynaj od zatoki. Paseo de la Concha graniczy z najpiękniejszą miejską plażą w Europie: długi, osłonięty łuk jasnego piasku, otoczony wzgórzami z obu stron, z małą wyspą Santa Clara pośrodku, dopełniony przez kogoś z nienagannym wyczuciem kompozycji. Przejdź się nią rano, zanim miasto w pełni się obudzi. Przejdź się nią ponownie o zachodzie słońca, gdy światło się zmienia i Baskowie wychodzą na spacer. Nigdy nie jest taka sama dwa razy.
Sama promenada to arcydzieło architektury: kute balustrady z motywami muszli, wiktoriańskie pawilony kąpielowe, rytmiczne latarnie rzucające ciepłe łuki światła na kamień. O zachodzie słońca, gdy atlantyckie światło odbija się od zatoki, a wszystko nabiera miodowego odcienia, to jeden z najpiękniejszych pejzaży miejskich, jakie kiedykolwiek widziałam.

Katedra
Katedra Dobrego Pasterza góruje nad dzielnicą Ensanche, a jej neogotycka wieża wyróżnia się na tle panoramy San Sebastián niemal z każdej strony. Po wejściu, z dala od ulicy, natychmiast zapada absolutna cisza. Jakość światła wpadającego przez witraże, proporcje nawy, chłód kamienia pod stopami: wszystko to otula, zanim zdążysz zareagować.
To nie muzeum. Nadal odprawia się tu mszę; liturgia wciąż rozbrzmiewa w tych sklepionych przestrzeniach, tak jak od ponad wieku. Jest coś kojącego w tej ciągłości: codzienna świętość budynku, który był użytkowany, dzień po dniu, zgodnie z celem, dla którego został wzniesiony.

Rekondo: żywa legenda
Jeśli zapytasz prawdziwego Baska – a nie przewodnika – gdzie zjeść w San Sebastián, prawie na pewno poleci Rekondo. Nie dlatego, że jest modne. Bo nie jest. To coś lepszego: jest autentyczne. Rodzinna restauracja na wzgórzu Igueldo, otwarta od 1964 roku i prowadzona przez tę samą rodzinę od trzech pokoleń. Obrusy są białe. A za wszystkim, co trafia na Twój stół, stoi Iñaki: szef kuchni o wyjątkowym talencie i elegancji, który wykonuje swój zawód z pogodną pewnością siebie kogoś, kto nie ma nic do udowodnienia, a ma wszystko do zaoferowania.
Tutaj kuchnia reprezentuje baskijską tradycję w najlepszym wydaniu, z autentycznością i mistrzostwem. Txuleta – wyśmienity peklowany baskijski stek – przybywa taki, jaki powinien: podany prosto, z intensywnym smakiem, owoc wieloletniej wiedzy. Grillowana ryba jest wyjątkowa. Każde warzywo ma swój własny, niepowtarzalny smak. Nie ma tu żadnych sztuczek ani upiększeń. Tylko autentyczność. A potem jest Maestro Martín – sommelier – człowiek o ogromnej wiedzy i tak bystrej intuicji, że polecanie wina wydaje się mniej aktem profesjonalnym, a bardziej rozmową między starymi przyjaciółmi. On nie tylko zna winnice. On zna ciebie. Rozumie, czego szukasz, zanim jeszcze znajdziesz słowa, by to wyrazić, i dostrzega możliwości: nabytki, dostęp, butelki, które nie pojawiają się na żadnej karcie win. Spotkanie z Martínem jest, na jego własny, stonowany sposób, równie niezapomniane, jak jedzenie.


Maun Bistro Gourmet
WSPÓŁCZESNA KUCHNIA BASKIJSKA
Mała, pełna charakteru restauracja o autentycznej osobowości. To jedno z tych miejsc, gdzie szef kuchni gotuje, co mu się podoba – to jedyna gwarancja jakości. Menu opiera się na sezonowych produktach, starannie dobrana i spersonalizowana selekcja win, a restauracja emanuje intymną atmosferą, tak charakterystyczną dla małych, urokliwych lokali. To kuchnia baskijska w najlepszym wydaniu: składnik traktowany z szacunkiem, w absolutnej doskonałości.
Gogoan: Przypadkowe odkrycie
Są miejsca, które znajdujesz, szukając, i miejsca, które znajdują ciebie. Gogoan należał do tej drugiej kategorii: cukiernia natknięta przypadkiem, odkryta bardziej dzięki pomysłowości niż celowym poszukiwaniom, co prawie zawsze jest znakiem, że wydarzy się coś niezwykłego. To mała, starannie wykonana cukiernia, z tą powagą w swoim rzemiośle, którą San Sebastián zdaje się zaszczepiać każdemu, kto pracuje tu wystarczająco długo. Ciasta są wyjątkowe: konsystencja, dyskretna elegancja, smak każdego kawałka, który wydaje się być wynikiem świadomej decyzji, a nie zwykłego nawyku. To nie jest najsłynniejszy adres w mieście. Co, w pewnym sensie, jest jego największą siłą.

Ulica Pintxo — Stare miasto nocą
Stare Miasto – po godzinie siódmej wieczorem całkowicie się zmienia. Bary otwierają swoje podwoje. Lady zapełniają się pintxos: tymi niezwykłymi małymi dziełami z chleba, owoców morza, szynki, anchois, foie gras, sera i papryki, które Baskowie wynieśli z prostej przystawki do prawdziwej sztuki. Ulice zapełniają się ludźmi oddającymi się czemuś, co nie ma dokładnego odpowiednika w języku hiszpańskim: txikiteo, rytuałowi chodzenia od baru do baru, od szklanki do szklanki, od kęsa do kęsa.
Istnieje protokół, a najlepsze jest to, że nikt go nie wyjaśnia: po prostu płyniesz z prądem. Stajesz przy barze. Wskazujesz na to, czego chcesz, albo zamawiasz z tablicy. Wypijasz małą lampkę txakoli lub zurito lokalnego piwa, nalewanego z góry, aby nadać mu charakterystyczny połysk. Zajadasz pintxos. Idziesz dalej. Godzina mija, a ty nawet jej nie zauważasz. Dwie godziny. Wieczór rozwija się w ciepłym, relaksującym i całkowicie baskijskim stylu.
Kilka praktycznych uwag
Trzy noce to minimum, żeby w pełni doświadczyć tego miasta. Cztery to jeszcze lepiej. Plan podróży pisze się sam: poranek na plaży La Concha, katedra, dzielnica Ensanche i perfumerie przy Calle Garibai pierwszego dnia. Kolacja w Rekondo: zarezerwuj stolik, zapytaj o Maestro Martina i, jeśli ci pozwoli, odwiedzisz bodegę. Następnego dnia: wycieczka do Getarii, Muzeum Balenciagi, lunch w mieście. Powrót późnym popołudniem na rytuał pintxo na Starym Mieście. Kolacja w Maun. Jeden poranek zostaw sobie na spacer: to właśnie podczas włóczęgi odkryjesz coś takiego jak Gogoan. Ostatni poranek: Hotel María Cristina w najcichszym zakątku, długi spacer wzdłuż wybrzeża, ostatnia lampka txakoli gdzieś z widokiem na zatokę.
San Sebastián to miasto, które można zwiedzać wyłącznie pieszo. Stare Miasto, dzielnica Ensanche, nadmorska promenada: wszystko w zasięgu spaceru, piękne miejsce do odkrycia. Taksówką dojedziesz do Rekondo, położonego na wzgórzu Igueldo. Do Getarii możesz wynająć samochód lub skorzystać z taksówki. Miasto zachęca do niespiesznego poruszania się: im wolniej się poruszasz, tym więcej odkrywasz.




Komentarze